meble
 Józef Szyszka: To zwiedzający jest królem
Zapraszamy na rozmowę z Józefem Szyszką, dyrektorem targów „Meble Polska”, „Furnica” i „SoFab”.
 
Przed wszystkim przyjmij gorące gratulacje.

J Sz.
A z jakiego powodu? (śmiech)

To chyba oczywiste – objęcia funkcji szefa targów „Furnica” i „SoFab”.

J Sz.
Dziękuję. Rzeczywiście, w obrębie Międzynarodowych Targów Poznańskich nastąpiły pewne zmiany kadrowe i już jako dyrektor targów „Furnica” i „SoFab” przygotuję przyszłoroczne ich edycje. W pierwszej połowie roku organizuję targi „Meble Polska” i muszę coś robić w drugiej połowie roku...

Rozumiem, że ta zmiana nie jest podyktowana zamiarem połączenia targów „Meble Polska” z targami „Furnica” i „SoFab”?...

J Sz.
Nie, nie ma takich planów. Decyzja o oddzieleniu targów maszyn oraz akcesoriów i komponentów od targów meblowych została podjęta przez MTP kilka lat temu i będziemy kontynuowali organizację tych imprez w takiej formule, w jakiej są one organizowane obecnie. Czyli: targi „Meble Polska” – na początku roku, a „Drema”, „Furnica” i „SoFab” – jesienią. Takie są też tendencje na świecie: imprezy dzieli się w zależności od tego, kto je odwiedza.Targi „Meble Polska” odwiedzają kupcy meblowi, a oni przecież nie szukają komponentów do produkcji, natomiast targi akcesoriów i komponentów są odwiedzane przez producentów mebli.

        Kiedyś targi „Meble” były organizowane, razem z targami „Drema”, w maju. Gdy oddzielaliśmy targi „Drema” od targów „Meble” postanowiliśmy oddzielić wszystko, co służy do produkcji mebli – nie tylko maszyny, ale także komponenty, płyty, folie, akcesoria... Początkowo organizowaliśmy te targi przed targami „Meble”. Wydawało nam się to logiczne: najpierw trzeba pokazać producentom mebli maszyny, akcesoria i komponenty, a później ci producenci zaprezentują swoje gotowe meble odbiorcom, czyli salonom meblowym. „Drema” i „Furnica” odbywały się zatem na przełomie marca i kwietnia, a „Meble” – na przełomie maja i czerwca. Jak zmieniliśmy termin targów „Meble” na lutowy, to rzeczywiście zaczęło to wyglądać niespójnie, bo w lutym były targi produktu finalnego, a dwa miesiące później – akcesoriów i komponentów. Ponadto wiele firm oferujących akcesoria i komponenty to firmy z kapitałem niemieckim i one niechętnie pokazywały nowości miesiąc czy dwa przed targami u siebie, w Niemczech. Dlatego postanowiliśmy przenieść te targi na wrzesień. Uważam, że to dobry pomysł: kilka miesięcy przed targami mebli w Poznaniu, a jednocześnie po targach „Ligna” i „Interzum”.


Pomysł jest może i dobry, ale komentarze wystawców były różne: od pełnej akceptacji po brak zrozumienia dla tej decyzji...

J Sz
.Oczywiście, sam także słyszałem głosy wystawców, którzy wrześniowy termin przyjęli ze zdziwieniem. Ale – możesz mi wierzyć, bo w końcu organizuję nie pierwsze targi – zawsze jest tak, że jak zmienia się coś, co funkcjonuje od lat i do czego wszyscy się przyzwyczaili, to najpierw ludzie narzekają, ale po 2-3 edycjach nie wyobrażają sobie, by mogło być inaczej.

Co ta zmiana – mam na myśli objęcie przez ciebie funkcji dyrektora targów „Furnica” i „SoFab” – oznacza?

J Sz.
To bardzo korzystna zmiana, ale nie chodzi tutaj bynajmniej o mnie. Cały czas dopasowujemy sposób pracy do oczekiwań wystawców i obecnie pracuję w stałym zespole. Jak rozmawiamy z producentami mebli o uczestnictwie w targach „Meble Polska”, to możemy jednocześnie zapraszać ich na targi „Drema” czy „Furnica”, ale już jako zwiedzających. Dla mojego zespołu to bardzo duże ułatwienia, ale jest to także ułatwienie dla firm, które się u nas wystawiają i przyjeżdżają na targi: jednym telefonem, jednym mailem czy wizytą dopinamy równocześnie kilka spraw.

        Mam nadzieję, że połączenie targów „Furnica” i „SoFab” w jeden duży kompleks targów z targami „Drema”, a także zmiana terminu na jesienny będą nowym impulsem dla targów komponentów. Z faktu, że Polska jest dużym producentem mebli wynika, że targi dostawców mają rację bytu.


Czy targi „Meble Polska” są już obecnie na takim etapie, że można pozostawić je własnemu losowi, bo kolejne edycje zrobią się same?

J Sz.
Jest dobrze. To widzą wszyscy, którzy przyjeżdżają w lutym do Poznania, ale, żeby te targi nabrały ostatecznego kształtu to potrzebujemy jeszcze 2-3 edycji. Targi „Meble Polska” jeszcze nie okrzepły, ale bardzo mocno idą do przodu. Widzę, że jest duża akceptacja branży dla tego produktu i dlatego – paradoksalnie – nie możemy osiąść na laurach. Ten produkt trzeba jeszcze trochę doszlifować, ale bez wielkiej rewolucji.

        Biorąc pod uwagę znaczenie polskiej branży meblarskiej chciałbym, by targi „Meble Polska” były jeszcze bardziej rozpoznawalne na świecie. By przez te cztery lutowe dni w Poznaniu odbywały się kontraktacje meblowe dla całego świata, który przyjeżdża do Polski kupować meble, realizując logiczne założenie, że jeżeli chcesz kupić meble z Polski, to przyjedź po nie do Polski, nie szukaj ich na innych rynkach. I powoli Poznań robi się takim miejscem międzynarodowych kontraktacji, jesteśmy coraz bardziej rozpoznawalni. Kiedyś byliśmy postrzegani jako targi lokalne, teraz – jeśli chodzi o zwiedzających – zwiedza nas właściwie cały świat.

Z Józefem Szyszką rozmawiał Marek Hryniewicki.
 
Więcej w najnowszym wydaniu miesięcznika „BIZNES meble.pl”, w wersji on-line cała rozmowa TUTAJ

Komentarze

Dodaj własny

Brak komentarzy.

Dodaj komentarz

Tylko zalogowani użytkownicy mogą pisać komentarze.